|
Strona 1 z 4
Rys historyczny
Już od dawien dawna, gdy pojawili
się pierwsi ludzie, gdy organizowali się w plemiona, gdy powstawały
cywilizacje, człowiek w otoczeniu ci±głego permanentnego zagrożenia
potrzebował poczucia bezpieczeństwa, by móc się rozwijać i tworzyć nowy
świat, lepszy dla niego samego. Wznosił monumentalne fortece, zamki,
konstruował lepsze narzędzia obrony i ochrony siebie i bliskich,
budował skrzynie i skrytki zamknięte na kłódki i zamki szyfrowe,
posługiwał się steganografią i kryptografią, tworzył organizacje
szpiegowskie i straże przyboczne, gromadził u swego boku zaufanych i
gotowych na śmierć ludzi itd. Wszystko po to, by m.in. zapewnić sobie
bezpieczeństwo.  Od początków ludzkości znane i stosowane były metody rozpoznawania wykorzystujące charakterystykę ludzkich cech
Czym jest bezpieczeństwo? Jako stan psychiczny, świadomość
eliminacji bądź też zminimalizowania potencjalnych zagrożeń i grożących
człowiekowi niebezpieczeństw, jego mieniu oraz otaczającemu go
środowisku jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka,
wyszczególnionych w tzw. piramidzie potrzeb Maslowa (wg A. Maslowa: A Theory of Human Motivation).
Spełnienie fundamentalnej potrzeby bezpieczeństwa wraz z potrzebami
fizjologicznymi pozwala na motywację do wyższych celów, wykraczającą
poza zwierzęcą egzystencję.
Żaden system bezpieczeństwa
zbudowany dotychczas nie zapewnił stuprocentowego poziomu
bezpieczeństwa. Nowoczesne technologie (tzw. epokowe osiągnięcia) i te
proste, wielce użyteczne wynalazki (np. zamki) ubogacały nam życie,
czyniąc bliższym poczucie pełnego bezpieczeństwa. Jednakże świat zawsze
był świadkiem wyścigu pomiędzy twórcami nowoczesnych urządzeń
wykorzystanych dla bezpieczeństwa i innych przeciw bezpieczeństwu.
Nauka jest bowiem bardzo wszechstronnym wytrychem, który potrafi
otworzyć zarówno bramy wszechświata, jak i wrota piekieł [A. Majewski].
Jak dotychczas, niezależnie od implementowanych technologii,
najsłabszym ogniwem każdego systemu bezpieczeństwa jest czynnik ludzki.
Sfera zaufania pomiędzy ludźmi, wzmocniona instytucją kontroli i
analityczną rekrutacją, nie wystarcza, by zapobiegać powstawaniu luk
bezpieczeństwa spowodowanych właśnie czynnikiem ludzkim.
Jak
zatem rozpoznać, czy ktoś, z kim już rozmawialiśmy, komu powierzyliśmy
tajemnice, jest tym samym człowiekiem, którego widzimy ponownie? Jeśli
my, ludzie, możemy mieć kłopoty z identyfikacją kogoś, to czy system
wykorzystujący elektroniczne sensory może poradzić sobie lepiej i w
jakim stopniu? Czy w nowo tworzonym społeczeństwie informacyjnym, w
którym elektryczność zredukowała kulę ziemską do rozmiarów wioski i
pozwoliła w pełni na rozwój kontaktów interpersonalnych na odległość
(poza zasięgiem ludzkiego wzroku), jesteśmy w stanie rozpoznać,
zidentyfikować osobę na odległość, a jeśli tak, to z jakim procentem
wiarygodności?
Jednym z najstarszych i najbardziej podstawowych
sposobów rozpoznawania przez ludzi było rozpoznawanie na podstawie
twarzy i dodatkowo charakterystyki głosu (dziś tzw. mocne
uwierzytelnianie oparte na dwóch niezależnych cechach). Od początków
cywilizacji ludzkość dzięki twarzy rozpoznawała znanych i nieznanych
osobników. To proste zadanie stawało się coraz bardziej znaczącym
wyzwaniem wraz ze wzrostem populacji i rosnącym zjawiskiem
przemieszczania się, wprowadzając tym samym wielu nowych osobników do
wnętrza jednej małej społeczności. Koncepcja rozpoznawania człowieka
przez człowieka była również widziana w takich
behawioralnych-dominujących pomiarach biometrycznych jak mowa czy
rozpoznawanie chodu. Każdego dnia każdy z nas nieświadomie wykorzystuje
te cechy jako podstawę do rozpoznawania innych osobników.
|