artykuł sponsorowany
Certyfikacja
W ostatnim czasie głośno mówi się o certyfikacji produktów na rynku ochrony. Przykładem jest artykuł w Zabezpieczeniach
nr 2/2006. Nic w tym jednak dziwnego, w końcu jakość, którą gwarantują,
lub przynajmniej powinny gwarantować certyfikaty, jest najważniejszym
czynnikiem doboru urządzeń zabezpieczających. Istotne jest to zarówno
dla zabezpieczeń mechanicznych, elektronicznych, jak i systemów
związanych z monitoringiem. Właśnie to ostatnie zagadnienie wymaga
pewnego rozwinięcia w świetle szybkiego rozwoju techniki i autentycznej
inwazji technologii informatycznych na branżę ochrony. Mam nadzieję, że
poniżej uda mi się przystępnie przedstawić podstawowe zagadnienia
związane z certyfikacją oprogramowania dla rynku ochrony.
Wszyscy zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego, że do ochrony
strategicznych obiektów należy wybrać centralę alarmową mająca klasę
bezpieczeństwa „S”. Sygnały o zdarzeniach powinny trafiać do centrów
monitoringu co najmniej dwoma kanałami transmisji, również
spełniającymi rygorystyczne wymogi niezawodności i czasu transmisji.
Tam powinny być odbierane przez stacje bazowe mające stosowne
certyfikaty. Stacje bazowe zaś powinny buforować sygnały i przesyłać je
do specjalnie wyznaczonych komputerów. I tu właśnie kończy się
świadomość potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa. Co więc z tego, że
źródło sygnałów i cały tor transmisji są wyjątkowo pewne i wysokiej
jakości, jeżeli ostatnie ogniwo nie gwarantuje nam bezbłędnego
działania. Truizmem jest twierdzenie, że cały system wart jest tyle,
ile najsłabsze ogniwo, doskonale jednak oddaje przedstawioną sytuację.
Ogniwem tym w naszym przypadku jest oprogramowanie, istotą problemu –
specyfika wytwarzania i złożoność. Użytkownicy często nie zdają sobie
sprawy z roli oprogramowania. Przykładowo jeden z popularniejszych
systemów radiowych w naszym kraju praktycznie nie buforuje sygnałów,
lecz na bieżąco przesyła je do komputera. Wystarczy więc chwilowa
przerwa w pracy programu i już tracimy aktualny stan monitorowanych
obiektów.
Przyczyny
Wydaje się więc, że wszystkie przesłanki skłaniają nas do unormowania
powyższej sytuacji. Tak się jednak nie dzieje. Możemy nakreślić trzy
podstawowe przyczyny owego stanu rzeczy.
Pierwszym powodem jest brak lobbingu producentów oprogramowania.
Podyktowane jest to często strachem przed koniecznością wykazania
jakości swoich produktów. Jest to zrozumiałe ze względu na
skomplikowanie zagadnienia i praktyczną niemożliwość stworzenia
programu pozbawionego błędów. Nikt więc nie porusza tego zagadnienia, a
skoro klienci nie domagają się certyfikatów jakości, to nikt o nie
zabiega.
Drugą przyczyną jest brak ekspertów na rynku ochrony, którzy mogliby
oceniać produkty. Nie powinni to być zwykli informatycy spoza branży ze
względu na brak znajomości specyfiki wymagań stawianych przed
oprogramowaniem do monitoringu. Z drugiej strony, wśród ludzi
zajmujących się zawodowo systemami informatycznymi dla agencji ochrony
ciężko znaleźć osoby postronne, które nie są związane z producentami.
Ostatnią kwestią jest brak wytycznych dotyczących przyznawania
certyfikatów. Jedyną szansą jest powołanie grupy, w skład której
wchodziliby wszyscy zainteresowani producenci. Grupa ta miałaby
określić normy dla oprogramowania. Równocześnie mieszane grono
ekspertów gwarantowałoby wysoką bezstronność. Później zaś, korzystając
z przygotowanych wytycznych, poddawano by badaniu programy.
Brak dyskusji na ten temat powoduje niską świadomość klientów i co za
tym idzie, brak nacisków na producentów oprogramowania. System
informatyczny jest nadal traktowany tylko jako dodatek do stacji
bazowej, pomimo, jego faktycznie dużego znaczenia.
Podział
W niniejszym tekście zarysowany zostanie z grubsza zakres zagadnień,
które należałoby wziąć pod uwagę w trakcie przygotowywania norm
jakościowych dla oprogramowania.
Trudno jednak ustalić szczegółowe warunki, które musiałby spełniać
program niezależnie od swojego przeznaczenia. W pierwszej kolejności
trzeba dokonać podziału. Można wyróżnić następujące kategorie:
- monitoring napadów i włamań w obiektach stałych,
- monitoring obiektów ruchomych,
- monitoring środowiska,
- monitoring CCTV,
- kontrola dostępu i rejestracja czasu pracy,
- weryfikacja pracy agentów ochrony.
Niestety, nie jest już tak łatwo przyporządkować program do jednej z
grup, tak jak to było możliwe jeszcze kilka lat temu, ponieważ w
dzisiejszych czasach integracja obejmuje nie tylko różne stacje bazowe,
ale i różne typy monitoringu. Przykładami mogą być:
- program ochrony firmy Ad Info (monitoring obiektów stałych i CCTV);
- program Kronos NET firmy NEXT! (monitoring obiektów stałych,
środowiska, CCTV, agentów ochrony, a także w pewnym stopniu obiektów
ruchomych i kontroli dostępu);
- program ESOMWIN 2000 firmy EcoTrade (monitoring obiektów stałych i
ruchomych).
Kategoryzować programy można także pod względem obszaru, jaki obejmują
swoim działaniem. Wpływa to w sposób zasadniczy na zakres i
szczegółowość przechowywanych danych, oraz stawia wymogi dotyczące
maksymalnego obciążenia systemu. Wyróżniamy programy:
- lokalne do tzw. inteligentnych budynków,
- rozległe, czyli systemy zbierające sygnały z dużych obszarów, np.: SIMS.
Mając już przygotowaną propozycję klasyfikacji, możemy określić dla
każdej z grup zakres wymaganych cech.
Badanie jakości
Tak jak w przypadku pozostałych rozwiązań na rynku ochrony, certyfikaty
przyznawane oprogramowaniu muszą uwzględniać kilka klas jakości. Każda
z klas powinna zawierać zestaw cech, które przynajmniej w minimalnym
stopniu spełnia program.
Najistotniejszych wydaje się pięć czynników oceny.
Bezpieczeństwo
W dobie globalnej pajęczyny, zdalnego dostępu do systemów, aplikacji
rozproszonych zwykłe hasło chroniące dane przestaje gwarantować
jakikolwiek stopień zabezpieczenia. Opieranie się na popularnych
platformach komunikacji, których wady są powszechnie znane i
wykorzystywane przez włamywaczy, nie może być uznane za bezpieczne.
Nowoczesne aplikacje nie mogą być zbudowane na podstawie dwuwarstwowej
architektury, gdzie baza danych jest wystawiona do sieci zewnętrznej,
czy też wykorzystywać IIS lub inny popularny serwer stron WWW.
Bezpieczeństwo to także ochrona danych w trakcie obróbki. Program nigdy
nie powinien przechowywać istotnych informacji tylko w pamięci ulotnej.
W przypadku nagłego restartu czy też usterki wszystkie dane muszą być
zachowane.
Należy więc przygotować zestaw warunków, których spełnienie będzie
gwarancją bezpieczeństwa. Rzetelna ocena może być jednak trudna, bo
wymagałaby audytu kodu i kontroli zastosowanych technologii. Jest to
proces niezwykle pracochłonny, kosztowny i rodzący obawy co do stopnia,
w jakim zabezpieczona byłaby tajemnica producenta. Jest to więc
delikatna kwestia, którą należy dokładnie rozpatrzeć. Wydaje się
jednak, że powinno się raczej polegać na deklaracjach autorów
oprogramowania.
Stabilność
Awaria programu finansowego i przestój w pracy działu księgowego
przynosi wymierne straty, ale nie jest tragedią. Usterka programu do
monitoringu to często zagrożenie mienia, a nawet życia osób zależnych
od jego prawidłowego funkcjonowania. Nawet krótki czas przestoju jest
dużym problemem. Dodatkowym utrudnieniem jest takie napisanie
aplikacji, aby zapewnić jej ciągłą i nieprzerwaną wielomiesięczną
pracę. Wycieki pamięci, niewłaściwe bazowanie na czasie systemowym może
skutkować cyklicznymi restartami komputera. Trudnością jest też
zapewnienie kontroli pracy aplikacji jako całości, jeżeli składa się
ona z wielu niezależnych i rozproszonych modułów.
Kłopotliwe jest w trakcie procesu certyfikacji dokładne sprawdzenie
stabilności, ponieważ wymagałoby to wielomiesięcznych testów. Badanie
musi opierać się więc nie tylko na testach laboratoryjnych, ale także
potwierdzonych wynikach pracy programu w rzeczywistych warunkach przez
zadany czas. Długość okresu podlegającego kontroli powinna zależeć od
klasy certyfikatu, o jaki ubiega się producent dla swojego programu.
Funkcjonalność
O przydatności programu do określonego zastosowania decyduje zestaw
funkcjonalności i opcji, które oferuje. Zależą one od zastosowań
programu. Inne opcje potrzebne są w programie do kontroli dostępu, a inne
w aplikacji do monitoringu obiektów ruchomych. Analogicznie przed
programem o charakterze lokalnym stawiane są inne wymagania niż przed
aplikacją rozległą. Dlatego też przed rozpoczęciem oceny wymagane jest
uprzednie wprowadzenie podziału programów na określone grupy
zastosowań. Dopiero po przyporządkowaniu aplikacji do grupy można
przystąpić do jej oceny. Tutaj, tak jak w przypadku poprzedniego
podpunktu, zestaw wymaganych funkcjonalności powinien zależeć od klasy
uzyskiwanego certyfikatu.
Ergonomia
To trudne zagadnienie. Wymaga pogodzenia dwóch teoretycznie sprzecznych
interesów, a do tego wykorzystuje w pewnej części subiektywne odczucia
i przyzwyczajenia użytkowników. Z jednej strony, oczywiste jest, że
istotne opcje powinny być łatwo dostępne. Z drugiej jednak strony, nie
można ulec pokusie umieszczenia wszystkich funkcji na jednym ekranie.
Wywołuje to jedynie wrażenie chaosu i zmusza do stosowania wysokich
rozdzielczości. Należy pamiętać o użytkownikach, którzy będą pracować z
programem przez wiele godzin, wpatrując się nieprzerwanie w ekran. Dla
nich wszystko musi być czytelne, łatwo dostępne, opcje logicznie
pogrupowane, a czcionki odpowiednio duże. W trakcie dokonywania oceny
będą wymagane nie tylko doświadczenie informatyczne, ale i wiedza o
pracy dyspozytora, a tę można nabyć tylko i wyłącznie pracując
wcześniej w stacji monitorowania alarmów. Ujęcie tego zagadnienia w
normy niezbędne do certyfikacji będzie zadaniem niezwykle trudnym.
Wydajność
Ostatnią, ale nie najmniej ważną cechą jest wydajność, rozumiana jako
gotowość programu do przyjęcia zadanej liczby nadchodzących sygnałów
przy zapewnieniu kompletnej ich obsługi. Zależy ona jednak nie tylko od
zastosowanych rozwiązań i algorytmów, ale także od sprzętu, na którym
dany program działa. Rzetelność oceny nie powinna więc zależeć od
czynników, na które programiści nie mieli wpływu. Ocena musi
uwzględniać platformę, na której działa aplikacja, i uniezależniać od
niej wyniki.
Obecna sytuacja nie jest najlepsza, chodź pojawiają się już pierwsze
oznaki jej zmian. Jako jedną z nich można potraktować przyznanie przez
Techom czwartej klasy bezpieczeństwa sieci monitorującej Kronos NET.
Wzrost oczekiwań odbiorców świadomie poszukiwanie przez nich
bezpiecznych i wygodnych systemów informatycznych jest tylko kwestią
czasu. Tym samym będą oni naciskać na producentów, by ci poddali swe
produkty procesowi certyfikacji. Mam nadzieję, że artykuł ten stanie
się przyczynkiem do rozpoczęcia debaty i ostatecznego uregulowania
certyfikacji oprogramowania na rynku ochrony.
|